Ptak poleciał dużo szybciej niż wcześniej. A po śliskich kamieniach, nie było łatwo biec.
-Te!- krzyknąłem za słowikiem- nie nadążam!
Nie słyszał. Postanowiłem zmienić się w smoka. Maleńkiego, zielonego smoka. Poleciałem obok słowik. Zdziwił się, ale oboje uznaliśmy, że na skrzydłach będzie szybciej.
W końcu zobaczyłem szczelinę, o któej mówił brat
CDN
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz