sobota, 18 maja 2013
Od Rabii
Minęło już sporo czasu od kiedy tu dołączyłem. Poznałem dokładnie całą okolicę. Wszystkie przejścia i najmniejsze zakamarki. Nie wiem, czy nawet Alfy znają tak dobrze nasze terytorium jak ja...
Dzisiaj poszedłem na polowanie na taką małą polankę, którą niedawno znalazłem. Zawsze było tam pełno zwierzyny, saren, jeleni, a nawet łosiów i żubrów. Zacząłem polowanie. Podczas mojej tułaczki nauczyłem się rozmaitych sztuk walki, zabijania i polowania. Stałem się niezwyciężony. Już po dwóch minutach dorodny łoś był mój. Zjadłem go z apetytem siedząc na najwyższej gałęzi największego buku w okolicy.
Po zjedzeniu udałem się nad wodę. Była tam Fiery. Nie poznałem jeszcze większości członków stada (i nie zamierzałem robić tego za szybko), więc chciałem zawrócić. Niestety Fiery mnie zobaczyła.
- Hej, Cześć! Jesteś nowy, prawda? Jestem Fiery. Miło mi cię poznać.- Kotka mówiła szybko i ledwo za nią nadążałem. Po chwili zamilkła, wpatrując się we mnie.
- Eee...Rabia.- Powiedziałem szybko i wskoczyłem na drzewo.
- Rabia... Z jakiego to języka? A w ogóle to skąd jesteś? Rabia, to chyba jakieś afrykańskie, co?
- Jestem z Hiszpanii i moje imię po hiszpańsku znaczy ,,wciekłość''.- Odpowiedziałem już milej. Ta kotka naprawdę mnie ciekawiła. Polubiłem ją. Jako pierwszą.
Coraz częściej ze sobą rozmawialiśmy. Po kilku dniach znów się spotkaliśmy, ale tym razem Fiery płakała...
Fiery, dlaczego płakałaś?<
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz