Ona była bardzo wesoło nastawiona. Chyba nie miała pojęcia, że w tej walce, mogę ją baaaaaaardzo poważnie zranić
***
Uśmiechnęłam się. Wiedziałam, że nie wygram. Wyciągnąłam pazury śmierci przygotowałam jad i czekałam na Brave.
Przyszła Brave. Powiedziała "START!" Rzuciłam się na Slayer'a.
***
Bez pośpiechu odsunąłem się jeden krok w lewo. Tabita tego nie
przewidziała, a w czasie skoku, nie miała szans zmienić trasy. Po chwili
leżała na ziemi. Bardzo mocno się uderzyła. Wtedy wpuściłem jej jad.
Baaardzo bolesny. Jęczała z bólu, i wygadywała głupoty. Tak będzie
jeszcze przez 10 minut, i nie da się nic zrobić. Ja w tym czasie,
drapałem ją po brzuchu. Miała wielką dziurę, kiedy w stała i natychmiast
upadła
***
-To nie fair!- Krzyknęłam. -Już ja cię dorwę!- Zaczęłam chuchać z całej
siły, żeby Slayer zamarzł. Udało się, tylko, że zamarzły mu cztery
łapy. Pacnęłam go z całej siły. Oczywiście z pazurami. Zrobiłam mu ranę
pod okiem.
****
Ona myślała, że kota z żywiołem ognia, pokona LODEM? Nie no śmieszna
jest! Zapaliłem się, i ruszyłem na nią. Rana nad okiem zupełnie nie
przeszkadzała, zwłaszcza, że była wielkości pazura. Przewaliłem ja na
ziemię, i zacząłem drapać. Leżała cała we krwi
*****
To cud!
Zmartwychwstałam!! Stałam się kotem lodu. Wyglądałam jak potwór.Oczy
miałam całe niebieskie, ogon czerwony, język czarny, nos biały a cała
byłam w śniegu zabarwionym krwią. Slayer powiedział:
-Och! Jaka jest głupia! OGIEŃ I LÓD TO PRZECIWIEŃSTWO!-
-Trrrrruuudno!-Powiedziałam cicho i tajemniczo.
Zrobiłam jasną
kulę lodu wielkości całego Slayer'a. Wyrzuciłam go w niego z prędkością
światła. Slayer ominął to i miał małe draśnięcie. Chciał mi przywalić,
ale mam prędkość światła i ominęłam go z precyzją. Uśmiechnęłam się
ładnie, wyciągnęłam pazury i wbiłam je w brzuch Slayer'a.
***
-Nie łaskocz!- zaśmiałem się. Ona myślała, że coś mi tym zrobi?
-Ale....dlaczego nic Ci nie jest?!- krzyknęła
Rzuciłem się na nią, a ona nawet nie
drgnęła, ugryzłem ją boleśnie w kark. Zapiszczała z bólu.
,,wstrzyknąłem" jej jad. Nie mogła się ruszać. To jest podobne, do jadu
mokasyna błotnego. Zacząłem ją drapać. Właśnie miałem się zabrać, za
cięcie, kiedy na arenę wbiegła Brave
-Wygrywa Slayer- powiedziała znudzona
Na arenę wbiegł Klifo, który zabrał nieprzytomną, baaaardzo poharataną Tabite.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz