niedziela, 19 maja 2013

Od Tabity - Rannym być, albo rannym nie być cz.1


-Miiiau! Au!- krzyczałam jak Alice wodą utlenioną polewała moje ciało.
Alice się uśmiechnęła:
-Spokojnie, trochę zaboli, ale...
-Spokojnie!? Spokojnie!? SPOKOJNIE!?-Wstałam na własnych siłach i pojawiła się dziwnie flaga Polski- Ja tu obolała, a ty mówisz, żebym była spokojna!!? Ja teraz nie będę spokojna! NIE BĘDĘ!! Idę stąd! Nie mogę znieść tych słów. Hm... tylko dziwne... czemu pojawiła się flaga Polski?-
Poszłam kulejąc. Wkrótce położyłam się. Zamknęłam oczy. Czułam się dziwnie. Bolał mnie brzuch. Otworzyłam oczy. Zobaczyłam jak larwy wyjadają mi brzuch. Drapnęłam je. Miałam mało siły, ale udało mi się je pokonać(Słabo!). Pociłam się, aż się uniosłam się w górę. Potem upadłam usłyszałam głos:
-Tabito!-
Odskoczyłam:
-Ai! Ktoś ty?-
-Nie pamiętasz? Jestem w niebie.- Powiedział milutki głosik.-Chodź, a będę się tobą opiekować.-
Zrobiłam wielkie oczy:
-Mama!- Poleciała mi łza. Zobaczyłam Karakala.
-No chodź. Boże! Co ci się stało? Wiem, byłaś na arenie.-
-Tak. Skąd wiesz?-
-Ha ha! Pamiętam, jak byłaś malutka i lubiłaś bawić się ze starszym bratem. Niestety on umarł, bo pomyślał, że już ciebie nie ma.- Powiedziała Czika
Straciłam przytomność.
C.D.N!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz