Szedłem w milczeniu za Darkness'em i Alice. Nie miałem zamiaru być miły dla brata Brave, tak jak byli inni. Nie zależało mi na jego uszanowaniu, czy o co tam jeszcze chodziło pozostałym.
Darkness chyba przyjął to do wiadomości po tym, jak go przywitałem. Cieszyłem się z tego.
Po chwili naszym oczom ukazały się wrota cmentarzyska. Następne ponure miejsce, które już po kilku dniach zamieni się w Zieloną Szkołę, pomyślałem zirytowany.
- Co ty tak w ogóle chciałaś z tego miejsca? - zapytałem obojętnym tonem.
Alice wzruszyła ramionami.
(Alice, Darkness?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz