Miałem ochotę na karibu. Może nie tyle byłem głodny, co chciałem się z czymś poszarpać. Po drodze, zobaczyłem jakiegoś kota. Pewnie ze stada. Przeszedłem obojętnie. Zaczął mnie interesować dopiero wtedy, kiedy zaczaił się na największego samca karibu. On był mój! przeczołgałem się do niego, i złapałem za kark.
-To mój jeleń! Zrozumiałeś?!- warknąłem
-Jaki twój!- powiedział, ale nie śmiało
-Zostawisz go, czy może mam poszarpać się z tobą?!- uśmiechnąłem się, i pokazałem kły
-D-dobra! Już idę!
Kot odbiegł w las z podkulonym ogonem. Nawet nie śmiał się na mnie spojrzeć. Po prostu uciekł najszybciej jak mógł. Ja zaczaiłem się na karibu. Niczego nie świadomy samiec, pasł się dalej. Oo chwili, z wystawionymi pazurami, wyskoczyłem z ,,kryjówki" niestety, karibu nie zapewnił dużo rozrywki. Nie był silny, i nawet nie chciał się szarpać. Złapałem się go, wbijając pazury w ciało.Wierzgał i brykał, ale ja się trzymałem. Spod pazurów, zaczęła lecieć krew. Potem złapałem zębami za kark byka, i wykręciłem go. Z hukiem runął na ziemię. Leżał martwy, trochę zjadłem, a resztę zabrałem ze sobą
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz